niedziela, 28 listopada 2010


Dzisiaj bardziej rysunkowo. Z dedykacją dla pań urzędniczek, którym nigdy się nie śpieszy... 

sobota, 13 listopada 2010

Drogi Święty Mikołaju! Piszę do Ciebie już w listopadzie, żebyś w tym roku miał więcej czasu, bo w zeszłym ewidentnie się nie wyrobiłeś.

Chciałabym w tym roku dostać nową lustrzankę, bo ta którą kupiłam sobie sama zaczyna się pieprzyć. Gdybyś dorzucił jakiś obiektyw byłoby fajowo. Do tego nowy tablet graficzny.  Tylko żeby był Bamboo, bo innymi to gardzę. No i jeszcze żeby dolar był po dwa złote, to reszte kupię sobie sama. Z góry dziękuje.

wtorek, 26 października 2010

Dopalacze jako nowe narzędzie selekcji naturalnej.

No bo ja się zastanawiam skąd to całe oburzenie z powodu dopalaczy. Że to wyniszcza, szkodzi i zabija! "Fani" tego syfu twierdzą, że podobnie jak wóda, papierosy i kupa innych rzeczy i w zasadzie to mają rację. Zdają się tylko nie dostrzegać, że efekty picia wódy i jarania fajek są nieco bardziej przewidywalne i rozłożone w czasie. No i wiadomo jak leczyć takiego idiotę co się założył, że wypije "na raz" litr wódki. Ale tak naprawdę nie o to chodzi. Pogląd na dopalacze i tym podobny syf mam taki jak na temat aborcji: "Moje ciało, mój wybór" i nikomu nic do tego czym mam zamiar się truć. Ja decyduję. Właściwie to te całe dopalacze to taka nowsza forma selekcji naturalnej. Świat jest przeludniony, z pracą problem, z mieszkaniami problem, a jeśli ktoś jest na tyle durny żeby samemu sobie pieprzyć życie, to wyłącznie jego sprawa. Mam tylko jedno małe marzenie- żeby idiotyzm nie był leczony za moje pieniądze. Otwórzmy knajpy gdzie legalnie będzie można spożyć te "produkty kolekcjonerskie" (swoją drogą ciekawe dlaczego nikt nie zjada znaczków pocztowych, albo monet), a ambulatorium będzie na miejscu, przynajmniej od razu wiadomo z czym problem. Skoro amatorzy alkoholu mogą płacić z własnej kieszeni za pobyt w Izbie W., to dlaczego amatorzy chemii nie mogliby zapłacić za swoją głupotę? 

poniedziałek, 26 lipca 2010

Jesteśmy tylko sumą błędów wychowawczych naszych rodziców.

Jesteś hedonistyczną zapatrzoną w siebie egoistką, ale jednak troszkę ci z tym źle? Zapisz się na psychoterapię, ale nie zapomnij powiedzieć o tym wszystkim znajomym, zaznaczając koniecznie, że "to dzisiejsze tempo życia"... i że "ten stres"... I że tak naprawdę to twoja impertynencja i egoizm to tylko brzydkie określenia na to co zrobiło z tobą to wypaczone, postindustrialne społeczeństwo. Że jesteś tylko niewinną ofiarą wyścigu szczurów, w który się przecież nie pchałaś i że na twoje chamskie zachowania trzeba brać poprawkę, bo przecież próbujesz się leczyć. Bo psychoterapia to doskonały sposób na pozbycie się poczucia winy, a nie problemu, no bo przecież go nie masz. Ma go twój chłopak. Dlatego jego również warto wysłać na psychoterapię. Koniecznie z karteczką dla pani magister z czym on ma problem i jaki ma być efekt końcowy. Po czym poznać, że z nim jest już wszystko OK i że jest taki jak powinien być; zdrowy. A jeśli ludzie dalej będą ci mówić, że nie masz racji i co gorsza- argumentów, zawsze przecież możesz powiedzieć, że są idiotami. No i zadzwonić do rodziców, którzy i tak powiedzą, że inni to tak tylko z zazdrości.